Koloryzacja

Hej ;)
         Dzisiejszy wpis poświęcony będzie koloryzacji. Od początku stycznia malowałam włosy dwa razy u fryzjera, ale nie była to kompletna koloryzacja, ponieważ pierwszy raz były to blond pasemka, a drugi raz robiony był tylko odrost. Jednak chciałam wyrównać troszkę bardziej koloryt, bo za dużo kolorów zaczęło być widocznych. Poza moim naturalnym (odrost) był jasny blond(pasemka) i pozostałości rudego, jaki miałam po dekoloryzacji. Przez cały czas odżywiałam włosy dość silnie i stwierdziłam, że zaryzykuje koloryzację całych włosów.

Na pierwszy ogień poszła farba Palette C10-Popielaty blond.

    Wybaczcie,że zdjęcie z internetu,ale nie zrobiłam go jak je malowałam. Ogólnie skusiłam się na nią, ponieważ chciałam czegoś co da efekt,ale nie zniszczy włosów jak rozjaśniacz.
W tych farbach nie podoba mi się to,że nie mają żadnej odżywki ani balsamu po malowaniu,ale to mniejsza o to.
Trzymałam ją na włosach około 30-35 min. Odczuwałam ciepło i pieczenie, co znaczy, że farba podrażnia dość mocno skórę głowy.
Jeśli chodzi o efekt to na długości, gdzie włosy były jasne kolor trochę się wyrównał, odrosty niestety niekoniecznie, kolor był hmm ciężko określić...ale coś pomiędzy żółtym-jasnym rudym...Jednak przy reszcie włosów nie było to aż takie straszne, poniżej zamieszczę zdjęcia, pewnie wyglądałoby lepiej, gdyby nie to, że odrost był dość duży (ok 2,5 cm)

Przed koloryzacją:
Nie mam niestety lepszego zdjęcia niż to. Było robione przy sztucznym świetle,ale widać,że kolor był żółty no i widać mniej więcej jak ciemne miałam odrosty (mój naturalny kolor to ciemny blond).

Po koloryzacji:
Zdjęcie 1 przy świetle dziennym
Zdjęcie 2 przy świetle sztucznym

Widać,że farba nie poradziła sobie z odrostami i na długości także nie wyrównała koloru, jednak w świetle dziennym nie rzuca się to w oczy.

Ogólnie nie byłam zadowolona z efektu i to nie tylko dlatego,że nie wyszedł kolor jaki oferował producent, ponieważ zdaję sobie sprawę,że blondy wychodzą różnie i liczyłam się z takim efektem,ale co mnie bolało najbardziej to ilość włosów jaka mi podczas tej koloryzacji wypadła...znaczna część także się połamała, Poza tym widać na 2 zdjęciu,że włosy wymagają podcięcia, bo są nierówne...byłam bliska łez...serio...W pewnym momencie już byłam gotowa przyciemnić włosy,żeby dać im odpocząć, jednak po namowie koleżanek odpuściłam i postanowiłam postawić na silną regeneracje,nawilżanie i wizytę u fryzjerki w ostateczności,aby podciąć końce, ponieważ, wcześniej włosy miałam cieniowane i sama nie jestem w stanie ich równo podciąć. 
NIE POLECAM TEJ FARBY ZWŁASZCZA OSOBOM O SŁABYCH WŁOSACH!!!

Po 2 tyg i przeszukiwania blogów innych dziewczyn znalazłam farbę, która miała mi naprawić poprzedni błąd, a mianowicie Garnier Color Naturals nr 102 - opalizujący, lodowy blond. Ponownie zdjęcie z neta wybaczcie ;) 

Tutaj w opakowaniu znajdziemy poza kremem koloryzującym i utleniaczem także odżywkę ;) 
Po rozrobieniu farba ma kolor biały, w miarę upływu czasu  nabiera różowego odcienia,ale spokojnie włosy nie farbują się na różowo ;) Nałożyłam ją tylko na odrost, nie narażając reszty włosów (obawiam się,że mogłyby tego nie wytrzymać już...) na około 30 minut.Nie szczypała jakoś specjalnie. Momentami zaswędziała skóra głowy,ale ogólnie całkiem w porządku.

Efekt po koloryzacji:

Oba zdjęcia robione przy sztucznym świetle,ale przy dziennym kolor wygląda jak na opakowaniu,zresztą widać na pierwszym zdjęciu,że ten odcień się wyrównał i od razu mówię włosy nie są sianowate, jak  widać na pierwszym zdjęciu, po prostu lekko się ono rozmazało ;) 
Poza tym jestem zadowolona akurat z tej farby. Czytając opinie innych blogerek spotykałam się z pozytywnymi opiniami. 
POLECAM ;) ;) ;)

Poza tym chciałabym jeszcze o czymś wspomnieć. Nie sugerujmy się, że skoro farba nie ma amoniaku tzn,że jest zdrowa i bezpieczna...to MIT...Jeśli farba nie ma amoniaku, to ma inne składniki, które mogą działać jeszcze gorzej niż amoniak,  o których się po prostu nie mówi. Farba to chemia i nic nie zmienia faktu,że szkodzi. Pamiętajcie o tym ;)

A jeśli chodzi o koloryzację, to też nie zapominajmy, że w efekcie lepsza jest farba, niż rozjaśniacz. Farba nawet blond, wprowadza do włosa pigment, rozjaśniacz działa odwrotnie, pozostawia włos pusty, co w efekcie powoduje jego osłabienie i wypadanie.

No to by było na tyle ;) Mam nadzieję,że komuś ten wpis "rozjaśni w głowie " ;) :D 



Komentarze

Popularne posty